• Rozpoczęcie roku szkolnego 2020/2021
          • Rozpoczęcie roku szkolnego 2020/2021

          • 74 sezon w Kochanowskim czas zacząć....

            Serdecznie zapraszamy na rozpoczęcie roku szkolnego 2020/2021, które odbędzie się 1 września 2020 r. według następującego harmonogramu:

             

            Klasy pierwsze

            • spotkanie z Dyrekcją Liceum, Wychowawcami, Psychologiem, Pedagogiem oraz Pielęgniarką
            • zapoznanie z zasadami bezpieczeństwa w liceum
            • zwiedzanie szkoły (SZU) 

                   Szczegółowy harmonogram

            Uwaga!

            Ze względów bezpieczeństwa na uroczystość nie możemy zaprosić Rodziców. Jednocześnie przypominamy o

            konieczności zachowania bezpiecznego dystansu 2 m na terenie całej szkoły,  nie gromadzeniu się, obowiązku

            noszenia maseczek oraz dezynfekcji dłoni w miejscach do tego wyznaczonych.

             

            Klasy drugie i trzecie

            • spotkania online z Wychowawcami na platformie Microsoft Office 365 Teams o godz. 10.30-11.30.
            • zapoznanie z zasadami bezpieczeństwa w liceum

            Na nowy rok szkolny :

            List Prezydenta m.st. Warszawy do Uczniów, Rodziców

            List Prezydenta m.st. Warszawa do Dyrektorów, Nauczycieli, Pracowników oświaty

             

        • Pożegnanie
          • Pożegnanie

          • Drodzy Państwo,

            dotarła do nas bardzo smutna wiadomość o śmierci naszego Kolegi -  Bogdana Janasa.

            Pan Bogdan Janas zmarł w niedzielę 16 sierpnia 2020 r. w wieku 82 lat. Przez wiele lat był bardzo cenionym i lubianym nauczycielem chemiii w Kochanowskim. Wielu Absolwentów naszej szkoły z sentymentem wspomina niezliczone obozy wędrowne, rajdy turystyczne oraz białe szkoły, których organizatorem był Pan Bogdan. Pogrążonej w żałobie rodzinie składamy wyrazy głębokiego współczucia. 

            Dyrekcja, Grono Pedagogiczne, Rada Rodziców

            XXVIII Liceum Ogólnokształcącego im. jan Kochanowskiego w Warszawie

            Pogrzeb odbędzie się we wtorek 25 sierpnia 2020 r. o godzinie 10 w kościele św. Włodzimierza na Bródnie

             

            Wspomnienie o Profesorze Bogdanie Janasie, zwanym Sorem lub Jonesem. Kiedy przyjechałam na Dworzec Wschodni w sierpniu 1985, żeby dołączyć na obóz w Tatrach organizowany przez XXVIII LO Kochanowskiego, na środku hali kłębiła się młodzież składająca w jednym miejscu namioty i brezentowe torby z napisem JONES (czyt. Dżons). Jonesa zapamiętałam w czerwonym swetrze, jakie nosili GOPR-owcy, w który miał wbitą złotą Górską Odznakę Turystyczną PTTK. Nosił zwykle ciężkie buty, niepretensjonalne ubranie, był człowiekiem skromnym. Wyglądał na surowego mężczyznę z charakterem i wielkim sercem. I tak było…. Sor znał góry, ich urok i niebezpieczeństwo, od lat wyjeżdżał co najmniej dwa razy w roku na obozy z młodzieżą szkolną. Gnał po dolinach i szczytach także własne dzieci - Piotrka - nieprzeciętnie inteligentnego i z ogromną wiedzą, z którym można było pogadać na każdy temat, Maksa - uwielbianego przez wszystkich przewodnika i naszego lekarza i Ankę, która trochę była od nas młodsza, ale dzielnie aspirowała do bycia częścią tej grupy, co było nie lada zadaniem w grupie młodzieży, która jak najszybciej chciała być dorosła i na młodszych oglądała się niechętnie. Na obozy czasem przyjeżdżała Sorowa, czyli żona Sora i przywoziła wtedy ze sobą psa Miśkę, która oszczekiwała obcych pilnując naszych namiotów, jak byliśmy „na trasie”. Kiedy wracaliśmy wykończeni po długich wyprawach, Sorowa zarządzała posiłkiem i wdzięcznie, i żartobliwie stopniowała dla nas przymiotnik „głupi, głupszy, turysta”, co wzbudzało gromki śmiech i dumę z przejścia kolejnej trasy. Sor wiedział o górach wszystko – my wówczas nic, a ja na pewno. Wszystko co powiedział było święte i nie pamiętam, żeby wzbudzał co innego niż autorytet. No więc uczył nas tych gór przez ich doświadczanie, bo Sor wiele nie mówił. Jak jednak mówił, to wszyscy słuchali, bo w krótkich zdaniach było wiele treści. Uczył nas gór, a my uczyliśmy się i gór i siebie, bo byliśmy wtedy niedoświadczeni, krnąbrni, czasem nieodpowiedzialni, lubiliśmy brawurę – wszystko stosownie do wieku. Pamiętam jak podczas postojów na trasie wyciągał rękę i objaśniał nam geografię gór – nazywał szczyty, doliny, przełęcze, pamiętał kolory szlaków, jak się ze sobą łączą i ile trzeba czasu na jaką trasę. Był wszędzie. Dla mnie, która miała chyba najgorszą kondycję na każdym obozie, było to nieprawdopodobne, ale ciągnęłam się w ogonie grupy, bo chciałam dać radę, pokonać własne słabości i wejść na te szczyty, o których opowiadał Sor. Jadło się w tedy słabo – ser żółty, dżem, obiady domowe u gaździny były rarytasem, w schroniskach jedzenie było wyjątkowo podłe – poza chlebem ze smalcem i kaszą z sosem, o dumnej nazwie „gulasz”, niewiele w nich było. Może czasem pomidorowa. Nie pamiętam, żebyśmy nosili wodę, chyba piliśmy ze strumienia, na trasę braliśmy kanapki, puszki i kochery, żeby coś podgrzać. Nie było wody mineralnej w butelkach, płynów izotonicznych, batonów energetycznych, specjalnych oddychających ubrań i skarpet. Mieliśmy na nogach zwykłe ciężkie i niewygodne pionierki, które powodowały pęcherze i obtarcia, z którymi rozprawiał się Maks z miną chirurga, którym później został. Nie przestawaliśmy jeździć na obozy Sora, nawet wtedy, kiedy już byliśmy po maturze i nie mogliśmy być formalnie częścią wiary obozowej. Przyjeżdżaliśmy z namiotami, a Sor zgadzał się, żebyśmy rozbili je obok i razem z nimi chodzili na trasy. Mówili wtedy na nas „Starzy”, a my patrzyliśmy jak „Młodzi” zaczynają tę sama przygodę. Została mi w pamięci historia, kiedy z grupą „Starych” (5 osób) poszliśmy przez Iwaniacką przełęcz na Kominiarski Wierch. Potem zeszliśmy do Schroniska na Hali Ornak, wyszliśmy Kościeliską do Kir i jeszcze pojechaliśmy do Zakopanego. Zaczęliśmy wracać do obozu w Dolinie Chochołowskiej, kiedy z dworca PKS nie odchodził w tę stronę żaden autobus. Wróciliśmy do obozu piechotą koło 23:00, albo później. Z perspektywy czasu podziwiam tę kondycję! Na przyzbie chaty naszej gaździny, u której mieliśmy pole namiotowe i stołówkę (teraz jest tam parkingi dla rowerów) siedział Jones. Wyglądał jak burza nad Tatrami i tak też nas przyjął. Do głowy nam nie przyszło, że mimo, że byliśmy „Starzy” i nie byliśmy formalnie częścią grupy, za którą odpowiadał Sor, denerwował się o nas jak o własne dzieci, a wyszliśmy z obozu o świcie. Podczas gdy my bawiliśmy się w najlepsze na szlakach, a potem w Zakopanem, on niepokoił się, czy nam się coś nie stało. Grzmiał i huczał, a do nas powoli docierało, że mieliśmy dwie różne perspektywy. Jego złość była karą przez cały następny dzień. Miał rację. Takiej lekcji odpowiedzialności, powagi i dojrzałości nie odebrałam chyba w życiu od nikogo. Dodatkowym bólem było odrabianie u Sora zaufania i czekanie, aż przestanie się na nas złościć i traktować normalnie, na co ewidentnie sobie nie zasłużyliśmy. Sor miał ogromną wiedzę, ale jak nie wiedział, to umiał powiedzieć „nie wiem”. Gdy trzeba było umiał też przyznać się do błędu– to budziło powszechny szacunek. Sorze, wiadomość o tym, że Pan zawołał Cię do siebie dotarła do mnie, gdy schodziłam z Grzesia do Doliny Chochołowskiej, tej samej którą przemierzaliśmy po wielokroć, żeby dostać się na szlaki Tatr Zachodnich i gdzie mieliśmy przez kilka lat bazę wypadową. Miałam szczęście, że byłeś w moim życiu, może niedługo a intensywnie i wtedy, kiedy charakter człowieka kształtuje się na zawsze. Patrzę na zdjęcie, które mi podarowałeś z dedykacją. Opierasz się na nim o grabie po tym, jak nas zmobilizowałeś, żebyśmy w Dolinie Kościeliskiej pomogli góralom uformować snopy siana przed burzą, która w przeciwnym razie rozwiałaby wszystko. Mam nadzieje, że chodzisz po Tatrach wciąż i wciąż będąc już teraz w innym wymiarze… Zakorzeniona przez Ciebie miłość do Tatr gna mnie po szczytach, na których wspominam tamte lata, tamte szlaki, tamtego Jonesa.

            Izabela Stachurska (uczestniczka obozów letnich i zimowych w latach 1985-1988)

            Wspomnienie_o_Bogdanie_Janasie_Izabela_Stachurska.pdf

            Wraz z odejściem profesora Bogdana Janasa zamknęła się ćwierćwiekowa epoka 28 L.O. im. Jana Kochanowskiego. Przez tyle lat, w lecie i w zimie, “panował” w turystyce kolega Bogdan. Uparcie, mimo wielu trudności -stan wojenny, kartki na żywność, przejazdy PKS i koleją-organizował obozy wędrowne w Tatrach, a potem pod namiotami w Zakopanem.Towarzyszyłam Mu jako “pani Basia” -ta druga. Piękne to były wędrówki, nieraz do maksymalnego zmęczenia. Raz,po przejściu Czerwonych Wierchówdrobna i szczupła Izunia,jedna z uczestniczek powiedziała: “Nie wiem, jak się nazywam.” Profesor miał duży autorytet u młodzieży jako nauczyciel chemii. To ułatwiało Mu organizowanie obozów. Zawsze był szefem, decydującym o wszystkim. Radziliśmy sobie z wyżywieniem, z przejazdami, z kolejkami po żywność (np. dżem w Krynicy), poszukiwaniem miodu u górali czy zdobywaniem konserw.Pan Bogdan doskonale uczył abc-turystyki górskiej. Potrafił trzymać młodego człowieka w ryzach, ale też komitywie. Rozmiłował młodzież w wędrówkach. Przemierzyliśmy całe Tatry polskie i częściowo czeskie. Każde zimowe ferie na nartach,w Tatrach czeskichi we włoskich Dolomitach. Pan Bogdan nie jeździł na nartach, ale zawsze czuwał, jak sokół, z Biblią w ręku. Przez lata nikt nie wybierał chemii na maturze, ponieważ był to trudny egzamin. Wydarzeniem nadzwyczajnym był uczeń, który jako pierwszy i przez długie lata jedyny, zdawał maturę z chemiiw roku 1972. To był mój syn, który ze mną i swoją żoną uczyłpodczas szkolnych wyjazdów jazdy na nartach. Profesor chwalił się tym jedynym odważnym.Pan Bogdan był dla mnie najlepszym kolegą, znakomitym nauczycielem i towarzyszem bezpiecznych wędrówek po pięknym świecie. Tyle lat uroczego kontaktu nie da się wykreślić z pamięci. Do końca pozostaliśmy ze sobą na “pani Basiu”, “panie Bogdanie”..

            Pani Barbara Brzozowska (nauczyciel wychowania fizycznego w Kochanowskiem od roku szkolnego 1972/73)

             

        • Rekrutacja uzupełniająca.
          • Rekrutacja uzupełniająca.

          • Uprzejmie informujemy, że Szkolna Komisja Rekrutacyjna opublikuje listy kandydatów przyjętych i nieprzyjetych do XXVIII Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kochanowskiego w Warszawie 19 sierpnia 2020 r. o godz. 14.00

            Podania  w rekrutacji uzupełniającej (wraz z kopią świadectwa ukończenia szkoły podstawowej oraz kopią zaświadczenia o wynikach egzaminu) można składać w sekretariacie liceum:

            • 18 sierpnia 2020 r. w godz. 14.00-15.00
            • 19 sierpnia 2020 r. w godz. 9.00-14.00

            Jednocześnie przypominamy o konieczności zachowania bezpiecznego dystansu 2 m na terenie całej szkoły,  nie gromadzeniu się, obowiązku noszenia maseczek oraz dezynfekcji dłoni w miejscach do tego wyznaczonych. 

            Protokół nr 3 z posiedzenia SKR w dniu 18 sierpnia 2020 r. Informacja o wolnych miejscach w rekrutacji uzupełniającej.

        • Świadectwa maturalne
          • Świadectwa maturalne

          • Uprzejmie informujemy, że świadectwa dojrzałości (oraz aneksy i zaświadczenia) będzie można odebrać w dniu

            11 sierpnia  2020 r.

            • w godz. 12.00-13.00 (klasy 3 A, 3 B, 3 D)
            • w godz. 13.00-14.00 (klasy 3 E, 3 F, 3 G)
            • w godz. 12.00-13.00 (absolwenci i pozostałe osoby zdające w naszym liceum)

            Jednocześnie przypominamy o konieczności zachowania bezpiecznego dystansu 2 m na terenie całej szkoły,  nie gromadzeniu się, obowiązku noszenia maseczek oraz dezynfekcji dłoni w miejscach do tego wyznaczonych.

            Absolwenci, którzy nie będą mogli odebrać świadectw w wyznaczonym terminie, będą mogli to zrobić w sekretariacie szkoły w pożniejszym terminie po umówieniu się telefonicznym.

      • Kontakty

        • XXVIII Liceum Ogólnokształcące im. Jana Kochanowskiego
        • lo28.sekretariat@kochanowski.waw.pl
        • 22 844 29 21
        • ul. Wiktorska 99 02-575 Warszawa
        • lo28.sekretariat@kochanowski.waw.pl
    • Galeria zdjęć

        brak danych